Sam Byłem Na Twoim Miejscu
Nazywam się Mateusz. Nie miałem wybitnej historii. Ledwo skończyłem szkołę średnią. Zaczynałem w tartaku. Później wyjechałem za granicę – praca na szklarni. Ciężkie warunki, upał nie do wytrzymania, "niezbyt" przyjemne traktowanie jak to na emigracji. No i po przeliczeniu pieniądze wcale nie takie lepsze niż w Polsce.
Pamiętam ten moment, dzień w środku lata. Wróciłem do domu wykończony upałem, obolały od pracy. Nie mogłem spać myśląc że jutro znów to samo, i myślałem: "Jestem kompletnym idiotą. Marnuję swój potencjał. To nie może być moja przyszłość."
Ale bałem się. Bałem się, że bez doświadczenia, bez studiów – nigdzie mnie nie wezmą. Że jestem skazany na fizyczną pracę. Że zmiana to marzenie, nie plan. Pomimo że zawsze byłem w jakiś sposób całkiem kumaty.
I wtedy sobie uświadomiłem: A co ja tak naprawdę mam do stracenia? Pracę, której nienawidzę? Marne grosze? Jeśli nic nie zrobię – za 10 lat będę tu dalej. Starszy, bardziej zmęczony, za te same pieniądze.
Pomyślałem wtedy akurat to: lubię majstrować przy samochodach. Aplikowałem do warsztatu za granicą. I się udało! To był przełom. Po raz pierwszy pomyślałem: "Wow, mogę." Dało mi to wiatru w skrzydła. Zrozumiałem, że warto próbować zmienić rzeczy, które mi nie pasują. I to nie była w żadnym wypadku praca marzeń. Po prostu pokazała mi że mogę robić coś więcej niż tylko harować na szklarni.
Pomimo tego że praca przy samochodach była dla mnie mega rozwojowa, miałem problemy zdrowotne, stąd też padła decyzja o powrocie do Polski. Więc wróciłem. Aplikowałem do biura w fabryce. Powiedzieli: "Nie bierzemy ludzi spoza zakładu." Więc trafiłem tam jako Operator Maszyn. Praca fizyczna, ale wiedziałem – to tylko krok. I bardzo mocno trwałem przy tej decyzji.
Uparłem się. Nie będę pracował fizycznie. Zdrowie nie pozwala. Pierwszym krokiem był Excel. Nauka toporna, ale systematyczna. Wieczorami po pracy. Czułem się jak amator, ale robiłem. Bez żadnej gwarancji.
Potem: Przygotowanie CV, zmiana ubioru, rekrutacje, jedna, druga. Przygotowanie właściwego nastawienia oraz szlifowanie jak prowadzić rozmowę. Poszedłem na trzecią rozmowę wewnątrz fabryki. Pokazałem co umiem. Wzięli mnie od razu.
Za tym stała praca. Nie tylko Excel – zmiana sposobu myślenia, przygotowanie, konsekwencja. Ale zadziałało.
Dzisiaj pracuję w biurze. Zarabiam dobrze. Mam perspektywy. I wiem dokładnie jak to zrobiłem – i jak Ty możesz to zrobić.
Zobacz Moją Podróż na LinkedIn